środa, 5 listopada 2014

Musztarda

   Zgodnie z obietnicą złożoną we wczorajszym wpisie,dzisiaj przedstawiam kolejną swoją pracę,czyli Musztardę.
   A zaczęło się od czesanki,którą ufarbowałam.Nie mam niestety zdjęć ufarbowanej czesanki,chyba zapomniałam zrobić.Mam za to zdjęcia uprzędzionej już wełny.



     Zrobienie czegoś od podstaw daje niesamowitą satysfakcję i jest przeogromnie przyjemne.Nawet wtedy,kiedy jest to  mały projekt.W przypadku dużego projektu satysfakcja jest proporcjonalnie większa.W tym wypadku na pełną satysfakcję musiałam trochę poczekać,bo uprzędziona wełna najpierw nabierała mocy urzędowej:)))
Kiedy wreszcie wrzuciłam ją na druty (2,75 mm),myślałam,że robótki nigdy nie skończę....
Jednak wzięłam się w garść,zaparłam się zadnimi łapami i pracę skończyłam.Sweterek nieduży jest,robiony raglanem od góry,oczywiście bezszwowo.I chociaż delikatnie podgryza,bardzo go lubię. I mam niesamowitą satysfakcję.



    Kolory na zdjęciach są oczywiście trochę przekłamane,ustawienie  właściwego balansu bieli w aparacie nie zawsze jednak pomaga.
      Bardzo dziękuję za ciepłe przyjęcie i przemiłe komentarze pod poprzednim wpisem.Pozdrawiam bardzo serdecznie i słonecznie i zapraszam do następnego wpisu już niebawem :)))

16 komentarzy:

  1. No i pięknie - zgodnie z obietnicą jest kolejny wpis :))).
    Bardzo mi się ta Twoja Musztarda podoba! Uwielbiam takie cieniowania w dzianinie, które można uzyskać farbując czesankę. Farbowanie gotowej nitki daje już zupełnie inny efekt. Wcale się nie dziwię, że lubisz ten sweterek - ja też mam dużo bardziej emocjonalny stosunek do rzeczy wydzierganych z wełny, którą sama uprzędłam :). Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Ja też właśnie to lubię.Oraz to,że mój wyrób jest jedyny i niepowtarzalny.Nawet najprostrzy w kroju sweterek,czy też skarpetki.:)))Buziol:)))

      Usuń
  2. Śliczny sweterek :-) Piękne kolory i świetny fason - doskonale na Tobie leży. Bardzo mi się podoba :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaraz zajrzę do wczorajszego wpisu, ale tu już widzę wspaniałe dzieła!
    Marzy mi się takie robienie swetra od zupełnych podstaw. Może kiedyś... Może warsztaty wrzeciona w piątek się odbędą i to będą moje pierwsze kroki...? Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie.I wierzę,że cel osiągniesz.I jeszcze bardziej polubisz to co robisz.Tylko uważaj bo to wciąga:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

      Usuń
  4. Dla takigo swetra to ja podgryzanie spokojnie bym wytrzymala .Masz piekny plener do prezentacji .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie:)))Oj tam ,takie tycie podgryzanie prwaie się nie liczy.Przynajmniej skóra jest odpowiednio wymasowana:)))Poizdrawiam ciepło:)))

      Usuń
  5. Ten tez piękny, kolory bardzo moje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)))Od jakiegoś czasu i moje:))))Pozdrawiam :)))

      Usuń
  6. Na podgryzanie wełny świetny jest ocet. Do pojemnika na płyn do płukania ( w pralce) wlałam do pełna octu.Efekt przeszedł moje oczekiwania. Nie uzyskałam miękkości kaszmiru ale o niebo delikatniejszą wełnę. Pozdrawiam Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za podpowiedź:)))Chociaż to lekkie podgryzanie wcale mi nie przeszkadza,to warto wypróbować.A czy dzianina potem nie śmierdzi za bardzo octem?Pozdrawiam ciepło:)))

      Usuń
    2. Zapach octu ulatnia się w czasie suszenia. Ponoć rewelacyjne efekty daje namaczanie wełny w roztworze mocznika http://skibicki.pl/forum/viewtopic.php?t=266 sama nie próbowałam ponieważ nie mogę kupić czystego mocznika, a z m. nawozowym boję się ryzykować. Pozdrawiam Zuza

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję za odpowiedz.Pozdrawiam :)))

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony komentarz:)))