Wczoraj po południu spotkałam się z moją koleżanką szkolną,dla której przygotowywałam dziergany prezent urodzinowy i wreszcie mogłam jej go wręczyć.A urodziny bardzo okrągłe były,w sensie-rocznica bardzo jubelowa.
Wybór prezentu dla innych jest zawsze dla mnie koszmarem,bo co by tu wybrać,żeby ten ktoś miał radochy dużo i coby prezent w kącie szafy nie wylądował....Dla Ewy zawsze przygotowywałam własnoręcznie wykonane prezenty,ale zawsze pytałam co chce.I nie było problemu.Tym razem chciałam jej zrobić niespodziankę.Długo myślałam,przeglądałam różne strony ,tysiące wzorów i modeli....Chciałam,żeby było prosto ale elegancko.Ograniczeniem był kolor-jedyny słuszny-czyli czarny.Bo Ewa lubi.Chociaż w tym przypadku czerń była moim sprzymierzeńcem-ZAWSZE jest elegancka!Gorzej już z dzierganiem takiej "czarnej roboty" zimową pora,kiedy najczęściej dni są szare i krótkie....
Ale wybrałam swetereczek maleńki,prosty i bardzo elegancki.Pasujący chyba do wszystkiego -
SECRECY Hani Maciejewskiej.
Zrobiłam go z włóczki Merino Lace Lana Grossy,drutki 3,5 mm ( sprawdziłam :)))
I trafiłam!!!Prezent bardzo się spodobał,Ewa była zadowolona a ja jeszcze bardziej.
Sweterek na plastikowj babie-czyli na Daisy (pierwszy raz wyrób nie wisiał na niej:)))
I na Ewie: